Domeniarze na allegro
21 maja 08 dodał Michał Pyszka UdostępnijSą ich setki, a może i tysiące. Bez doświadczenia, poczucia zdrowego rozsądku, w zatrważającej większości nieprzejawiających oznak podstawowej znajomości słowa pisanego, za to z niezaprzeczalną nutką do marketingu spod znaku telemango oraz niczym nieuzasadnionej wyjątkowości własnego biznesowego know-how i, co gorsza, braku minimalnej świadomości na, jakże niszczący, odbiór ich poczynań przez osoby postronne i graczy chcących, i mających możliwości, zawojowania na polskim rynku domen.

Alledomeniarze. Paskudna mieszanka allegrowicza i domeniarza. Rozpoznamy ich po próbach sprzedaży „super extra domen”, których stworzenie nazw wymagałoby, w przypadku osób zdrowo myślących, nie lada gimnastyki intelektualnej. Ale to jeszcze nic! Jako, że jesteś osobą ograniczoną w ciasnocie swojego umysłu oraz skostniałej, sztywnej, odstającej wręcz skandalicznie od jasności ich (czyżby ręka samego Boga?) – wielopoziomowej, wolnej, perspektywicznej – świadomości i nieświadomości, nie zdajesz sobie sprawy o jakże wielu podstawowych, oczywistych rozwiązaniach dla Twojego biznesu, obranej drogi, życia.
Jednak, żebyś nie czuł się jak dziecko we mgle i doznał „olśnienia” stosują oni kilka dość często powtarzających się sztuczek i nieczystych zagrywek, o których poczytasz poniżej. Zobacz po czym można ich rozpoznać.
Długie jest piękne
Liczy się ilość, nie jakość. Jak uczy pewna maksyma: „Dobry produkt sprzedaje się sam”. Jednak jeżeli jakiś element, składający się na taką ofertę, nie przynosi oczekiwanych rezultatów
są oni zmuszeni szukać wsparcia w bardziej „skutecznych” rozwiązaniach. Jako, że nie wyważają otwartych drzwi, tylko od razu sięgają po wzorce rodem z amerykańskich programów teleshopping’owych i posiłkują się stylem a’la Majewski (taki guru(?) polskiego e-biznesu), które to charakteryzują się długim, płytkim, nachalnym, nader ekspresyjnym, oferującym panaceum na wszystkie bolączki tego świata, przekazem tworzą „wspaniałe”, pełne zalet, „obiektywizmu” i innych form marketingowo-manipulacyjnych oferty o niebywałej wręcz długości, które normalnie (czyt. konkretnie) moglibyśmy przedstawić w dwóch, trzech zdaniach.
Do tego koniecznie nadużywają narzędzi do formatowanie tekstu, dzięki czemu oferta mieni się wszystkimi kolorami tęczy i na pewno ma wzięcia wśród szesnastoletnich odbiorców
Obietnice bez pokrycia
Z niesłychaną wręcz łatwością przychodzi im obiecywanie złotych gór (niektórzy dają nawet gwarancję – sic!). Dzięki zakupionej u nich domenie skończą się Twoje problemy finansowe, wykosisz konkurencje z rynku, żona będzie jak te trzy chińskie małpki (nic nie widzi, nic nie słyszy, nic nie mówi), a co wieczór, swoim towarzystwem, będzie umilać Ci chwile pełne uniesień blond piękność o bujnej fantazji i nieokiełznanym temperamencie

Proponowane przez nich drogi do osiągnięcia tego „gwarantowanego” pseudo sukcesu nie opierają się na żadnych suchych faktach oraz zdroworozsądkowych analizach, przewidywaniach, są jedynie koncertem pobożnych życzeń. Założeniami, których spełnienie wymagałoby nie lada środków z Twojej strony na rozkręcenie biznesu wg. ich przepisu, i co gorsza, pompowania dodatkowych sum na odpowiedni odbiór tak zakupionej domeny. Możemy tutaj odnieść się do rynku nieruchomości. Dość częste porównanie w przypadku obu tych branż. Mamy osobę, która zakupiła działkę na jakimś odludziu, bez mediów, sąsiadów, z graniczącym wysypiskiem. Jako, że nabycie takiego gruntu nie kosztowało ją żadnych wyrzeczeń, pracy, a przeznaczona kwota na ten cel była tak śmiesznie niska, że postanowiła ona zrobić dobry interes i sprzedać swój nabytek na rynku wtórnym. No dobrze. Tylko jak to zrobić? Takich działek jest mnóstwo. Trzeba zatem jakoś wyróżnić się z tłumu. Wystawia więc ona na sprzedaż swoją inwestycję z marżą 5000% i zaczyna opisywać swój kawałek ziemi.
Na sprzedaż super atrakcyjna działa. Nie trać okazji. Pokochasz ją od razu. Cudowne otoczenie, natura, spokój. Dzięki niej znajdziesz swój nowy cel w życiu, wszyscy będą Ci jej zazdrościć. Już dzisiaj została oceniona przez profesjonalną firmę na 2mln $ – mam na to certyfikat! Jednak specjalnie dla Ciebie zjechałem z ceny do 1,3 mln $!!! Kup ją już teraz! Taka okazja się nie powtórzy! Działka ta już nigdy więcej nie będzie wystawiona na sprzedaż! Nie przegap okazji życia!
Dzięki niej zarobisz miliony. Załóżmy, że podłączysz sobie gaz, wodę, prąd, telefon. Wyrównasz i ogrodzisz teren. Postawisz duży dom, zrobisz piękny ogród. Wyłożysz kostką brukową drogę dojazdową do najbliższej, oddalonej o 25km, utwardzonej drogi i już jej wartość jest 5 razy większa! Pięć razy! Będziesz mógł ją w przyszłości sprzedać, nawet za wiele, wiele więcej! Dlaczego ją teraz sprzedaję? Bo wyjeżdżam. Normalnie w świecie za nic bym jej nie oddał. Dlatego nie przegap swojej szansy! Policz tylko ile możesz zarobić.
Skojarzenia nasuwają się same, prawda?
Mniej więcej tak to wygląda w praktyce. Wszystko opiera się na magicznym słowie „załóżmy”, a powodzenie realizacji ambitnych celów spoczywa na Twoim portfelu.
Jeżeli nazwa jest, nie bójmy użyć się tego słowa, do dupy, domena nie generuje żadnego ruchu i/lub zarobków patrzmy na taką aukcję i osobę ją wystawiającą z mocnym przymrużeniem oka i współczuciem.
Owczy pęd
Występuje podczas większych sprzedaży na allegro oraz przy okazji ważnych imprez w kraju i za granicą, np. euro 2012. Objawia się on obfitym wysypem domen na dany temat w naprawdę ekstremalnych kombinacjach, egzotycznych rozszerzeniach, coraz głupszych opisach, astronomicznych (przeważnie) cenach, sztucznym podbijaniem aukcji oraz zmęczeniem ogółu zaistniałą sytuacją.
Zwykle te warte fortunę adresy nie „przeżywają” pierwszego okresu abonamentowego. Na całym zamieszaniu korzystają jedynie rejestratorzy (niektórzy udostępniają nawet odpowiednie kreatory nazw, z których o dziwo ludzie korzystają – niewiarygodne!) oraz allegro ze swoimi konkurencyjnymi opłatami
Chciałbym jeszcze zauważyć, że niektóre pędy są wywołane przez samych alledomeniarzy i mimo ich żenująco niskiego poziomu, zawsze znajdą się jakieś owieczki chętne do przyłączenia. Niestety.
Ładna kobieta nie zaszkodzi
Dość dziwna tendencja pojawiająca się na niektórych aukcjach. Zapewne ma to za zadanie przyciągnąć więcej osób. Nie ważne czy sprzedają domenę z kategorii polityka, biznes, itd. W dobrym tonie jest umieszczenie zdjęcia przedstawiającego skąpo odzianą przedstawicielkę płci pięknej z odpowiednim zaakcentowaniem biustu, czy też pośladków.

Jako, że sumy, które często sobie życzą za swoje „inwestycje” domenowe skierowane są, mimo wszystko, do poważnych ludzi, o czym jednak osoba nie mogąca legalnie kupić piwa w tym kraju może nie wiedzieć, taki miły dla oka dodatek niekoniecznie może wpływać pozytywnie na wizerunek sprzedającego i poważne potraktowanie aukcji.
Nie mam, ale chętnie sprzedam
Może to się wydawać niedorzeczne, ale są tacy ludzie, którzy próbują sprzedać nie swoje domeny. Miało to miejsce w przypadku domeny x.pl, która należy do Netii, a którą to jakiś „przedsiębiorczy” alledomeniarz postanowił, przy całej swojej ignorancji, upłynnić.
Inną niepokojącą tendencją jest wystawianie na aukcje zarezerwowanych lub nawet nieopłaconych domen. Alledomeniarze, jako osoby chcące czerpać wyłącznie zyski, bez odrobiny poniesionego nakładu i pracy własnej, wykazują typowo prymitywne i chamskie zachowanie w stosunku do swoich klientów i ludzi z branży stosując takie praktyki.
Zawsze lepiej sprawdzić we whois czy domena jest zarejestrowana i, o ile to możliwe, na kogo. Ewentualnie można poprosić taką osobę o udowodnienie, że ta domena należy właśnie do niej np. poprzez przekierowania jej na inny, ustalony adres.
Reguły są po to, by je łamać
Allegro rządzi się pewnymi zasadami zawartymi w regulaminie. Każdy z nas ma o nim jakieś pojęcie, jednak 99% i tak nie przeczytała go od deski do deski. Nie trzeba jednak być orłem, żeby sobie policzyć ile trzeba dopłacić, żeby ustawić cenę minimalną lub zapłacić prowizję od sprzedaży. Jako, że złe instynkty zajmują u alledomeniarzy priorytetową pozycję, a chęć sprzedaży jest tak mocna, wystawiają oni swoje „cuda” np. od 1zł bez ceny minimalnej i czekają na to, co się wydarzy. Zwykle nic się nie wydarza
Cena albo nie ruszyła z miejsca, albo była zbyt niska, albo nikt poza kolegami nie podbijał. Nie pozostaje wtedy nic innego jak zakończyć aukcję przed czasem, przy okazji wyjaśniając szczerze powody swojej decyzji: „bo cena była za niska”, „odwołałem i tyle”, „na prośbę kupującego” (koledzy się nie obrażą, a prowizja zostaje w kieszeni), itd.
Ścigać takiego kogoś nie ma sensu. Szkoda czasu na małych ludzi. Pozostaje zgłoszenie do allegro, ew. wysłanie mądrego i groźno brzmiącego maila do delikwenta. Może to go trochę ostudzi.
Podsumowanie
Oni byli, są i będą. I prawda jest taka, że może ich być coraz więcej. Wraz z następującym procesem uświadamiania społeczeństwa w zakresie Internetu czeka nas wzrost osób upatrujących w domainingu szybkiego i prostego sposobu na zarobienie milionów (większość tak myśli, stąd takie, a nie inne ceny) lub po prostu jakichś dodatkowych pieniędzy. Oczywiście odbije się to na ludziach chcących nadać temu zajęciu poważny charakter, projektach typu giełda domen, które bez restrykcyjnych rozwiązań utoną w morzu śmieci wytworzonych przez alledomeniarzy (podobnie, jak ma to teraz miejsce z allegro) i ogólnie na polskim rynku domen, któremu niedowartościowanie i walka o wizerunek będą nadawały główny ton toczącej się dyskusji.
Mogę zainteresować Cię poniższe wpisy:

01 • Trackback :: Domeniarze na Allegro 22.05.08 o 13:12
[...] Czytaj dalej No Comments, Comment or Ping [...]
02 • Daniel
napisał:
25.05.08 o 00:12
Materiał b ciekawy choć oczywisty. Bo trudno oskarżać osoby naiwne o głupote, jeśli ktoś kupuję dziąłkę budowlaną nawet jak w przykładzie obok wysypiska, moze już dzis przewidzieć rozbudowe tego wysypiska
, jezeli ktoś oferuje cokolwiek i obiecuje góry złota czemu sam ich nie bierze?? temat uwazam za zamkniety z matołami. Ale do rzeczy, chciałbym zapytać, czy istnieje kodeks domeniarza zabraniający/powstrzymujący przed imaniem sie zakupu ( w celu zarobkowym oczywiście) jakiś domen??
I jeszcze jedno do artykułu, owszem, zgodze się, że własnie szczytem geniuszu jest wymyslenie jakiejś domeny atrakcyjnej na rynku, związanej z skojarzenami albo z jakimiś wydarzeniami, produktem, czy organizacją jakiej niebyło, o której mało kto wiedział. Bez sprzecznie nie moze ona być powodem utarczek sadowych itp,ale co jeśli ktoś zarezewuje sobie jakiś niewiele znaczący zlepek liter, które na pierwszy rzut oka nie jest u nas identyfikowalny z marką/produktem, a np jest akronimem jakieś firmy/koncernu zagranicznego- idzie sie na udry i w sądzie sie dochodzi praw??? Albo co by było, gdyby jakś podrzedny handlarz paliwami w Koziej Wólce kupił domenę np „taniepaliwo-orlen.pl”, „zimnacoca-cola.pl” i pod tym adresem miał info o swej stacji, barze przydrożnym czy było by to powodem do naruszania znaku towarowego??
Obszar domen, usług internetowych zainteresował mnie. BYłbym ciekaw opinii w tym temacie, a moze juz były podobne sprawy , precedensy….
jak udowodnić komus działania na szkode np kiedy kojarzone z jakims producenytem np betonu adres www ma odnośniki linki do niemal wszystkich producentów betonu, tylko nie do tego z którym kojarzony jest własnie ten adres?? Czy to juz jest działanie na szkodę firmy??
pozdrawiam
03 • Michał Pyszka
napisał:
25.05.08 o 14:07
Nic pisanego nie istnieje. Każdy sam ocenia co jest dobre, a co złe i później może, ale nie musi, ponieść za to jakieś konsekwencje.
Jeżeli nie jest to cybersquatting ani nazwa kontrowersyjna myślę, że wtedy każdy rejestruje domenę z czystym sumieniem. Czasami można zarejestrować nazwę, która jest znakiem zastrzeżonym, jednak wynika to z nieświadomości niż z chęci zarobku. Także wszystkich cybersquatter’ów nie można stawiać w jednym rzędzie.
Przed zarejestrowaniem trzeba sprawdzić bazę urzędu patentowego. Wtedy z reguły możesz spać spokojnie.
Niestety obowiązuje taka zasada, że duży może więcej, i jak się uprze, to i tak odbierze Ci domenę
Wydaje się to kuriozalne, ale często tak bywa. Warto chociażby przytoczyć przykład piłkanożna.pl, która została odebrana właścicielowi, mimo że samo określenie jest nazwą pospolitą i powszechnie stosowaną.
Czasami również, oprócz odebrania domeny, próbuje się wyłudzić od właściciela spornej domeny odszkodowanie.
Zdarzają się sytuacje, że istnieje już jakaś firma w Polsce o takiej nazwie lub ktoś np. zarejestrował sobie (w późniejszym okresie) w innym rozszerzeniu taką samą nazwę i może podać Cię do sądu. NASK praktycznie każdemu, jeżeli poprosi, udostępnia dane osobowe abonenta domeny, więc o jakieś nieprzyjemności nietrudno, jednak zdarza się to rzadko i nie zawsze pozywający ma rację. Często są to próby nastraszenia i wyłudzenia domeny. W takich sytuacjach trzeba zachować zimną krew i nie ulegać emocjom. Jeżeli dostajesz pismo od zagranicznej firmy/kancelarii, które nie jest napisane w Twoim ojczystym języku, zwykle możesz takie coś po prostu olać.
Zapewne zostałby oskarżony o stosowanie praktyk nieuczciwej konkurencji, naruszenie znaku towarowego, działanie na niekorzyść firmy, psucie wizerunku firmy itd, itd.
Liczy się również skala takiego działania. Jeżeli ktoś sobie zrobił jakąś małą, nieznaną, nigdzie nie promowaną stronkę, to pewnie będzie mógł spać spokojnie.
Jednak lepiej w ogóle zaniechać takich praktyk, bo po co narażać się na niepotrzebne newry i emocje.
Poczytaj sobie dokumenty umieszczone na tej stronie. Wyrobisz sobie jakieś zdanie.
04 • efendi
napisał:
29.05.08 o 22:50
.. bardzo dziekuję za kilak słow. Zainteresowalem sie tym tematem, gdyż zastanawiam sie do czego niektórzy mogliby sie posunąć, czy podkupiliby np caritas.pl, kromkachlebadladzieci.pl itp, czyli raczej wiadomo jakie wartości.
Natomiast ws. nabycia domeny będącej przypadkowo jakims juz Trademarkiem..hm, działajac racjonalnie używajac rozsaku uwazam, ze jednak kto pierwszy ten lepszy. Jkim prawem np odebrać prawo do np do nazwy PKP.pl, który wg włąsciciela moze byc akronimem: Pierwszy Kynologiczny Portal. Co mam iść zarejestrować fundację/organizację w sądzie aby nikt mnie nie ruszył pomiomo ze PKP niewpadło aby zabezpieczyć sie??
Jezeli jestem posiadaczem np takowej domeny, nienarzucam sie podobnej organizacji niewymuszam, wiec ajk mozan odebrąc prawo do tego ze nabyłem sobie prawo do czegoś a ktos mimo ze wykorzystuję to wg swoich potrzeb, nienaruszajć dóbr innych osób chce odebrać, no bez jaj!!!!!!!!!! Ja nie mówię tu o ustaleniu jakies mega sumy zaporowej, i oczekiwniu az PKP sie ugnie i kupi ale np 3-4 tys Euro mysle ze do przełknięcia jest, i tak w kazdym innym przyapdku kiedy ugodowo załatwić ale kategorycznei odbierać- nieporozumienie !!
Jeszcze raz bardzo dziekuję za kilka słow w temacie, poruszanie sie tu jest bardziej niebezpiczne niż chodzenie po marcowym lodzie…. daje adrenalinę ale zagrożenie olbrzymie widzę, dało mi do myslenia, bo że raz udało mi się jest OK, ale starcia z Goliatem mogłbym nniewytrzymać….:(
05 • Michał Pyszka
napisał:
30.05.08 o 23:27
Zasada kto pierwszy ten lepszy nie obowiązuje w tym biznesie.
Zajrzyj na stronę micr0soft.pl i zapoznaj się z pewną ciekawą historią.
06 • PaweŁ
napisał:
10.07.08 o 11:45
Myślę że tekst jest tak samo przesadzony jak niektóre aukcje na allegro. Krytykujesz całą kategorie a są tam też i perełki co osiągają ceny po 30 tyś. i więcej (np. domeny dwuliterowe lub finansowe). Piszesz tak, jakby allegro było kolejnym sklepem marki Biedronka postawionym tuż obok twojego mieszkania, a tymczasem zdarzy Ci się tam zrobić zakupy, prawda ?
Prawda jest taka że „handlowcy z allegro kat. domeny” zjadają potencjalnych klientów dla zaawansowanych domeniarzy u których po jakimś czasie zachodzi proces „rutyny w nazewnictwie domen”. Świerzy powiew wyobraźni widocznie niektórym przeszkadza, allegro jest najbardziej dostępnym miejscem do sprzedaży „all” więc czemu z tego ma ktoś nie korzystać tylko z jakiegoś „bazarku o domenach” ?
Równie dobrze firma OSRAM mógłby napisać że żarówki sprzedawane na allegro.pl są beznadziejne a „my mamy najlepsze”….
Dużo krzyku o nic, często widzę lamenty „tych profesjonalistów” od domen, zupełnie tak jak w reklamie ubezpieczeniowej LINK „to ostatnia niedziela”
VIVA allegro.pl
07 • Andrzej
napisał:
15.05.10 o 05:50
Zgadzam się z autorem, że większość pseudo inwestorów „domenowych” to ludzie, którym niestety brakuje często sensownych pomysłów na życie, którzy liczą na szybką kasę, bo taka czy inna firma im zapłaci za ich „perełkę” w postaci nie raz nazwy handlowej czy towarowej, a potem głosy zdziwienia, bo proces, bo sąd? Ja się nie dziwię czemu. Amatorów na szybką kasę z pdf’owych poszukiwaczy złotego środka „co by zrobć by zarobić i się….” wiadomo co – jest mnóstwo