Czy rynek domen czeka załamanie?
28 maja 08 dodał Michał Pyszka Udostępnij
Tytuł mogący wywołać atak serca, jednak tylko głupiec będzie udawał, że czegoś nie widzi. A zobaczyć można ostatnio kilka niepokojących zmian, trendów pojawiających się w obszarze naszych działań.
Najpierw Japończycy w reklamach, zamiast adresów internetowych, zaczęli umieszczać… sugerowane słowa, zwroty do użycia w wyszukiwarkach.
O ile takie działanie na dłuższą metę jest pozbawione sensu (brak gwarancji pozycji) o tyle wprowadza ono niezdrowe (z punktu widzenia domeniarza) nawyki wśród osób zarówno obeznanych z Internetem, ale i co gorsza, wśród tych ludzi, którzy dopiero pierwszy raz zetkną się tym medium. Cały ciężar procesu dotarcia do informacji zostaje przeniesiony z paska adresu do paska wyszukiwarki. Dla domieniarzy oznacza to mniejszy ruch na domenach, mniejsze zarobki i, należy to podkreślić, marginalizację znaczenia domen (nawet tych generycznych, tj. nazw słownikowych) zarówno w marketingu, jak i świadomości Internautów oraz przełożenia się na relatywne zmniejszenie ich wartości.
Dosyć odważne stwierdzenie i można by nie brać go na serio (kto by się przejmował japońcami
) gdyby nie inne niepokojące oznaki niesione przez fale Internetu. Rozumowanie mieszkańców z kraju kwitnącej wiśni nie wzięło się znikąd. Jest tylko potwierdzeniem pewnego zjawiska, które można zaobserwować również w naszym rodzimym Internecie. Ostatnim czasem wzrósł odsetek osób, która dotarła do do poszukiwanej treści z pominięciem strony głównej serwisu lub poprzez czytnik RSS. W 2004 roku takie osoby stanowiły 60% ogółu. Teraz stanowią oni imponującą liczbę 3/4 Internautów.
A wszystko za sprawą wyszukiwarek, zwłaszcza tej jednej, największej, o monopolistycznej pozycji. Raport opublikowany w 2007 roku przez Hitwise UK jednoznacznie pokazuje, że Google stało się z wyszukiwarki narzędziem nawigacyjnym.
| pozycja | szukana fraza |
| 1 | ebay |
| 2 | bebo |
| 3 | youtube |
| 4 | |
| 5 | myspace |
| 6 | argos |
| 7 | amazon |
| 8 | you tube |
| 9 | bbc |
| 10 | tesco |
Powyższa tabele doskonale obrazuje fakt, że coraz więcej użytkowników dokładnie wie czego szuka, a Google niejako zastępuje im pasek adresu w wyszukiwarce. Dlaczego tak się dzieje? Poniekąd jest to spowodowane wygodą. Zamiast wpisywać „http://” (ktoś to jeszcze robi?), „www.” (niektórzy niestety tak jeszcze robią), „.pl” (to już nie jest śmieszne) po prostu wpisują oni samą nazwę. W tym momencie rozszerzenia domen, jakże dla nas cenne, dla zwykłych użytkowników są niepotrzebnym zlepkiem dodatkowych liter. A co się stanie jeżeli użytkownicy będą szukać danego wyrazu razem z rozszerzeniem (np. .pl). W 9 na 10 przypadków na pierwszej pozycji znajdzie się strona o takim adresie.

Jako ciekawostkę przytoczę fakt, że w polskim Internecie, w onet.pl, przeważnie najczęściej wyszukiwanym hasłem było allegro.pl. Obecnie jest to nasza-klasa.pl. Daje do myślenia
Niepokojąca jest również perspektywa wykorzystywania paska adresu jako wyszukiwarki. Wpisujemy tylko i wyłącznie nazwę bez rozszerzenia i wciskamy ENTER. Przeglądarki już obsługują taką metodą, każda tylko w trochę inny sposób.
- Firefox

Współpracując z Google tylko umacnia jego pozycję. Wpisując w pasku adresu, np. ‘onet’ wylądujemy na głównej stronie onet’u. Wpisując ‘firma’ zostajemy przekierowani do strony, która zajmuję pierwszą pozycję w Google. Warto podkreślić tutaj, że końcówka domeny jest zupełnie bez znaczenia! Liczy się tyko i wyłącznie jej pozycja. Z kolei wpisując ‘dotlab’ ukazuję nam się strona Googla z wynikami wyszukiwania.
- Opera
Najbardziej „neutralna” przeglądarka z wielkiej trójki. Gdy wpiszemy sam wyraz Opera domyślnie przekierowuje nas na strone szukana-nazwa.pl/.com. Tak więc wpisując dotlab przenosimy się na dotlab.pl. Jeżeli nie ma żadnego serwisu pod takim adresem (domena nie istnieje) wtedy otrzymujemy komunikat, że nie można znaleźć takiej strony.
- Internet Explorer
Firma z Redmont postanowiła promować swoją wyszukiwarkę Live i to właśnie do niej trafiamy, gdy wpisujemy nazwę bez rozszerzenia domeny (.pl itd.).
Jak widać na powyższych przykładach, każda z firm stosuję trochę inne rozwiązania. Wszystko w celu ułatwienia serfowania po Sieci i przy okazji zwiększenia ruchu na swoich stronach. Dodatkowo taki przepływ informacji umożliwia zbieranie dość obszernych danych o preferencjach użytkowników.
Wszystko to sprowadza się do do zadania sobie pytania – co dalej? Każdy zapewne znajdzie jakąs inna odpowiedź, inne rozwiązanie, mniej lub bardziej dobre. Niektórzy (ci myślący perspektywicznie) się tym przejmą, inni wręcz przeciwnie. Prawda jest taka, że to, dokąd zmierza Sieć dosyć mocno zredefiniuje pojęcie obecnie nam znanego domainingu. Na rynku pozostaną tylko Ci, którzy w porę przewidzieli co się szykuje i odpowiednio zareagowali.
Moim zdaniem wszystko to zmierza w kierunku jeszcze większej komercjalizacji Internetu oraz spowoduje, że zaistnienie w nim nie będzie już tak proste, i przede wszystkim tanie, jak ma to miejsce obecnie. Gdyby „kropki” zostały całkowicie wyparte z użycia (tylko czy to jest możliwe?) wyobraź sobie ile musiałbyś zainwestować środków w marketing oraz reklamę w wyszukiwarkach aby zaistnieć w wirtualnym świecie. Wyprze to na margines małych graczy, amatorów, osoby chcące szybkim kosztem zarobić. Faworyzowało będzie za to biznesy o ugruntowanej pozycji, dobrze zarządzane, z odpowiednim budżetem. Wszystko będzie zmierzało do profesjonalizacji branży oraz naturalnego zwiększania wartości przedsięwzięć internetowych. Natomiast przychody takich firm jak google, yahoo, microsoft poszybują w górę z niewyobrażalną prędkością. Podobnie będzie z agencjami zajmującymi się SEO i SEM. Korzystanie z ich usług stanie się wręcz niezbędne.
Na czym moim zdaniem powinieneś się skupić, aby nie wypaść z gry?
- Odchudź portfolio
Przejrzyj dokładnie swoje portfolio. Podejdź to tego bez emocji i bez skrupułów zrezygnuj z domen brzydkich, trudnych w wymowie/piśmie, o wąskim zastosowaniu specjalistycznym, po prostu słabych. Nazw, których na pewno nie wykorzystasz do budowy serwisu, a ich wartość będzie rosła w mozolnym tempie lub wcale. Zastanów się również czy warto trzymać niektóre domeny ze względu na ich „kolekcjonerski charakter”.
- Zostań developerem
Bycie łowcą domen jest fajnym zajęciem, zwłaszcza że bardzo można się tym zachłysnąć w początkowej fazie działalności w tym biznesie, jednak nie ilość, a jakość jest ważna. Postaraj się zagospodarować swoje najlepsze domeny w profesjonalne serwisy o unikalnej treści. Nie muszą to być wielkie (w sensie ilości tekstu) strony. Ważne żeby były przyjazne wyszukiwarką [kod strony] i w podstawowy sposób opisywały dany temat. Moim zdaniem zostawiając sobie teraz 3 bądź 4 dobre domeny i skupiając się na ich rozwoju osiągniesz w przyszłości większe profity, niż gdybyś utrzymywał wiele mniej lub bardziej udanych nazw.
- Uważaj na literówki
Oprócz wątpliwości natury prawnej, którą na pewno z biegiem czasu będzie poruszało coraz więcej „okradanych” firm będą one powoli traciły na ilości odwiedzających osób. Oczywiście zakładając, że moda na wpisywanie adresów bez rozszerzenia lub korzystania wyłącznie z wyszukiwarek w celu nawigowania się utrzyma. A utrzyma się. Także zamiast tracić masę pieniędzy na szukanie lub odkupywanie ich na rynku wtórnym lepiej tę kwotę przeznaczyć na spokojne, systematyczne budowanie serwisów.
Reasumując. Można przypuszczać, że rynek będzie bardziej wymagający i bezlitosny dla nowych graczy. Dla domeniarzy oznacza to, że nie wystarczy już trzymanie „pustych” domen, tylko trzeba będzie zainwestować własne środki oraz czas w ich rozwój. Większa wymagania stawiane przed posiadaczami domen oraz bardziej tradycyjne podejście do biznesu (inwestycja realnych, niemałych kwot pieniężnych), będzie definiować być albo nie być danego projektu oraz przyczyni się do ograniczenia liczby osób parających się domainingiem „z doskoku” i osób chcących zarobić szybko na kiepskim produkcie (domenie). Tym samym trzeba mieć nadzieję, że wizerunek ludzi z naszego środowiska ulegnie polepszeniu i niejako zostanie przypięta nam łatka wizjonerów, którzy przewidzieli bieg wydarzeń i odpowiednio ulokowali swoje środki.
Przewiduje również, że domaining będzie nieodłącznie utożsamiany z marketingiem i dużą świadomością budowy marki. Zupełnie inaczej, niż ma to miejsce obecnie, gdzie domena nie jest priorytetem dla bardzo wielu firm, osób i wciąż pozostaje czymś egzotycznym.
Nadchodzące zmiany nie będą oznaczały końca domen, czy ich marginalizacji, są jedynie oznaką trzeźwego spojrzenia i chłodnej kalkulacji jakiej został poddany ten piękny biznes. Niektóre domeny stracą na wartości, inne będą zupełnie bezwartościowe, a jeszcze inne mogą naprawdę przyczynić się do zapewnienia nam dużego zastrzyku finansowego, który zaspokoi nasze pragnienia, pomoże w realizacji marzeń, a może nawet pozwoli dożyć spokojnie do emerytury.
Wszystkie te zabiegi związane z polityką wyszukiwarek oraz przeglądarek mają za zadanie ustabilizować biznes, pozwolić na jego realną, nie wirtualną, wycenę i przyczynić się do tego, aby nie powtórzyło się ponowne pęknięcie banki internetowej.
Nie pozostaje zatem nic innego jak samemu wyciągnąć wniosku z tego artykułu i na nowo zdefiniować swoje podejście do domainingu.
Mogę zainteresować Cię poniższe wpisy:

01 • sulle
napisał:
18.06.08 o 16:15
Szczerze gratuluje bloga, naprawde duzo ciekawych informacji, jak np. powyższy artykuł, naprawde dobry. Ja osobiscie nie mam jeszcze zadnego doswiadczenia w „domainingu” (dopiero zaczynam swoja droge – mam nadzieje ze nie za pozno), wiec szczegolnie dla mnie i ludzi mi podobnych jest bardzo wartosciowy. Zycze powodzenia i czekam na kolejne newsy!
02 • Michał Pyszka
napisał:
22.06.08 o 20:45
Dziękuje bardzo. Cieszę się, że blog przypadł Ci do gustu.
Życzę powodzenia w domenoiznesie i jak najmniej nieudanych inwestycji, które niestety każdemu towarzyszą na początku jego przygody z domenami