Moje dotychczasowe błędy. Strategia na nowy rok

22 stycznia 10 dodał Michał Pyszka Udostępnij

W związku z nowym rokiem postanowiłem przyjrzeć się bliżej swojej domenowej strategii dominacji na światem. Z całą powagą muszę stwierdzić, że plany nie układają się po mojej myśli. Sprzedaż idzie szalenie kiepsko, utrzymanie całej gromadki szczęśliwych „kropków” robi się coraz bardziej uciążliwie, a wizja szukania zarabiających literówek, w celu uzyskania jakiegoś samofinansowania, nie napawa optymizmem. Gdzie popełniłem błąd? – zdanie to aż samo ciśnie się na usta. Na pierwszy plan wysunąłbym lenistwo. Niech częstotliwość aktualizowania tego bloga będzie najlepszym przykładem. Nic nie zrobi się samo. A czekanie na świadomego i szczodrego klienta mającego spaść z nieba nie okazało się dobrym sposobem na biznes.

Analizując dotychczasowe posunięcia, własne możliwości oraz cele, które chciałbym osiągnąć doszedłem do pewnym wniosków. Niektóre z nich nie są jakieś szczególnie odkrywcze (wręcz znane od zarania dziejów), a inne mogą kłócić się z filozofią osoby zajmującej się i identyfikującej z domainingiem.

Portfolio

Po pierwsze pokaż co masz na sprzedaż. Niby oczywista oczywistość, ale często o tym zapominamy, a klient w skrajnych przypadkach zmuszony jest szukać kontaktu do nas przez who is – o ile wie o takiej możliwości. Dlatego coraz przychylniej patrzę na tradycyjne portfolio. I nie mówię bynajmniej o linku do naszych domen na jakiejś giełdzie, tylko starym (oldschoolowym), poczciwym podejściu do tematu vide kopalniadomen.pl, domdomen.pl.

Moim zdaniem uruchomienie takiegoż ma same plusy. Wszystkie nasze „towary” prezentujemy w jednym miejscu. Poprzez kategorie, tagi możemy zasugerować klientowi wybór, którego wcześniej nie brał pod uwagę. Odpowiednie wykonanie (oprawa graficzna) oraz elastyczność pozwalająca na umieszczanie tekstów spod znaku marketingu uświadamiającego o korzyściach płynących z posiadania własnego, dobrego adresu mogą przynieść nieoczekiwanie wyniki.

Dlatego sam mam zamiar wrzucić swoje niedobitki pod jeden adres i spróbować szczęścia na tym polu. O ile mam już pewną koncepcję jak to wszystko ma wyglądać, to wciąż waham się nad wyborem odpowiedniej domeny. A zadanie to, wbrew pozorom, jest arcyważne. Mówi wszystko potencjalnemu kupcowi o nas samych i poziomie wystawionych adresów.

Na dzień dzisiejszy rozważam trzy możliwości:

  • stworzenie subdomeny w dotlab.pl. Jeżeli nie jesteś tak fajny i nie masz własnego bloga – ta opcja odpada. Zakładając, że w bliżej nieokreślonej przyszłości pojawiające się wpisy będą cieszyły się dużą oglądalnością i popularnością, istnieje duże prawdopodobieństwo, że blask chwały spłynie na prezentowane tu adresy.
  • własna nazwa. Coś abstrakcyjnego, jednowyrazowego (starczy już tych kopalń, lasów, jarmarków, kołchozów domen) ale jednak nawiązującego do branży. Już mam coś zaklepane, ale niech na razie pozostanie to tajemnicą.
  • wykorzystanie domeny z własnym nazwiskiem (pyszka.pl/domeny)

WebDeveloping

Kluczową kwestią pozostaje ilość domen wchodzących w skład mojego portfolio. Bardzo chciałbym zejść w tym roku do poziomu max. 20 sztuk (w co szczerze wątpię) i z premedytacją (ale i ciężkim sercem) wycinam swoje zasoby. Takie coś naprawdę uczy pokory.

Część domen zamierzam trzymać wyłącznie jako lokatę, a część zagospodarować. I w tym miejscu dochodzimy do bardzo istotnej kwestii – webdeveloping. Zabijcie mnie, ale napiszę, że to taki wyższy stopień ewolucyjny domeniarza. Więcej zabawy, więcej emocji, więcej pracy, więcej satysfakcji, więcej pieniążków (dla kogoś kto nie posiada domainkillerów), więcej perspektyw, a i ryzyka. Zatem jak widzimy – jest dla czego poświęcić swój czas i energię.

Pamiętając, że nie od razu Rzym zbudowano myślę o małych projektach, często postawionych na Wordpressie. W szczegóły nie będę się wdawał – więcej informacji ukaże się we wpisie, który to przygotowuję od pewnego czasu. Czy z tych przedsięwzięć wykluje się coś interesującego? Tego nie wiem, ale mam taką nadzieję. Biorąc pod uwagę swoje zdolności (wszystko zrobię sam), głupio by było nie spróbować sił na tym polu. Także, jeżeli posiadasz drogi czytelniku trochę oleju w głowie, zamiast wydawać kolejne pieniądze na dyskusyjnej jakości domeny pomyśl o alternatywnej drodze rozwoju swojego biznesu.

Aukcje

Kolejnym moim postanowieniem jest przeproszenie się z giełdami domen. Nigdy nie uczestniczyłem aktywnie w ich życiu, a wiele swoich domen „puściłem wolno” bez dania im szansy na obronienie się. Być może trochę dziwne podejście zważywszy, że niemała ich część miała pozakładane opcje.

Wspominając o giełdach mam na myśli aftermarket i ppd, a w szczególności aukcje last minute. Na allegro nic nie wystawiam i nie wystawię. Nie mam zamiaru babrać się w tym gównie. Dla zasady. Chociaż najłatwiej tam o idealnego klienta dla niechcianych domen – takiego intelektualnego zombi.

Podsumowanie

I to by było na tyle. Uważam, że dzięki zmianom, które zamierzam wprowadzić złapię finansowy oddech – naiwnie zakładając, że te całe serwisy nie dostarczą mi zadyszki :)

2010 rok nie zapowiada nic, co mogłoby w znaczący sposób wpłynąć na zmianę zachowań wśród kupców adresów internetowych. Skupienie się na zagospodarowywaniu domen, nawet w nieprofesjonalny sposób, ale z głową, jest najlepszym, a i często jedynym, środkiem na nadanie adresowi realnej wartości.

Redukcja liczby posiadanych adresów da większą elastyczność w kreowaniu nowych, namacalnych wizji (stron).

Aukcje last minute pozwolą uratować część środków, które poniosłem na zarejestrowanie i utrzymywanie niektórych domen. Często niestety mogą okazać się to nieduże kwoty, ale grosz do grosza, a będzie pół trzosa :)

Mogę zainteresować Cię poniższe wpisy:

 

Dodaj swój komentarz

2 odpowiedzi dla tego wpisu

  1. 01   •   DomenyDoKupienia.plNo Gravatar napisał:

    Fajny i ciekawy wpis. Życzę powodzenia i zrealizowania planów w 100%, moim zdaniem dobrą drogę obrałeś.

    OdpowiedzOdpowiedz
  2. 02   •   KonradNo Gravatar napisał:

    “Na allegro nic nie wystawiam i nie wystawię. Nie mam zamiaru babrać się w tym gównie. Dla zasady. Chociaż najłatwiej tam o idealnego klienta dla niechcianych domen – takiego intelektualnego zombi.”

    Bardziej trafnego podsumowania sprzedaży na Allegro dawno nie czytałem :D

    OdpowiedzOdpowiedz

Zostaw komentarz

Connect with Facebook